Krew z mordki

Dnia wczorajszego przeżyłem nie lada traumę. Byłem w pracy i zadzwonił do mnie brat (który akurat był u mnie domu), że mój piesek zwymiotował krwią na łóżko. Strasznie się przestraszyłem i nie wiele myśląc zebrałem się szybko do domu. Kiedy do niego dotarłem okazało się, że na łóżku, faktycznie znajduje się plama krwi jak gdyby z flegmą… Piesek jednak nie okazywał żadnych oznak choroby, zranienia czy czegoś w tym rodzaju, a wręcz przeciwnie. Podskakiwał na mój widok, miał apetyt, chciał się bawić. Stwierdziłem więc, że to może nic takiego, że ta flegma “siedziała mu” i musiał ją odchrząknąć. Postanowiłem jednak bacznie go obserwować. Kiedy jednak wieczorem na jego kocu zobaczyłem ślad krwi wiedziałem, że nie obejdzie się bez interwencji u weterynarza. Niedawno od niego wróciliśmy. W lecznicy w Dąbrowie Górniczej Pan weterynarz dokładnie ją obejrzał i stwierdził, że ma ranę w pysku, jak gdyby na wardze i że jest to niezwykle ukrwione miejsce u psa i że zwykle bardzo obficie leci z niego krew. Dostała więc 3 zastrzyki. Witaminę B12 na ogólne wzmocnienie, jeden przeciwinfekcyjny i jeden na poprawienie krzepliwości. Umówiliśmy się też na kontrolę na jutro w lecznicy, żeby zobaczyć jak to wygląda. Suma sumarum kolejna profesjonalna interwencja naszego weterynarza!!!

Comments are closed.